Blog > Komentarze do wpisu
Banialuki z naprzeciwka


Być może kiedyś zapuka do moich drzwi jej adwokat i z rozdziawioną gębą powie mi: PLAGIAT- albo polubownie wykupi jej pani roczny zapas podwawelskiej w Krakowskim Kredensie albo się pani nigdy z gówna nie wygrzebie. Jaki plagiat? Ja tylko rozpowszechniam.


Do rzeczy.


Kobieta z czwartego piętra vis a vis mojego okienka zostawiła kiedyś otwartego laptopa z plikiem swoich bazgrołów i grafomaństwa najwyższych lotów. Mam aparacik z obiektywem high class super cosmic, więc CYK i ku uciesze czytelników, tę skromną twórczość tutaj publikuję, żebyście zobaczyli, że nie tylko ja plotę androny.


W odcinkach, bo kto by to czytał naraz.


Dziś zaprezentuję pierwszy i ostatni. Ma to swój sens, sąsiadka bowiem w tej klamrze kompozycyjnej(taka sprytna!) dokonuje swojego, no powiedzmy, expose.

Będzie ciężko.

            Niepoparta żadnymi badaniami teza jakoby widoczna dysproporcja     w wielkości piersi danej kobiety wpływa ożywczo na jej intelekt, na tyle pobudziła Matyldę, że nie była już w stanie o niczym innym myśleć.                  Nie, wbrew pozorom Matylda nie była idiotką, takie absurdalne założenia mogą stać się prawdą, jeśli tylko percepcja nam na to pozwoli,a wiemy, że raczej pozwala. Jeśli chcielibyśmy rozpowszechnić teorię, że długość kości strzałkowej przekłada się ba połyskliwość włosów, to nie martw się znajdziemy kogoś, kto Ci uwierzy, co więcej, nawet podziękuję Ci, że wreszcie odkryłeś przed nim tę prawdę objawioną.

Ktoś mógłby zadać pytanie, jakie to ma znaczenie i w ogóle o czym mowa, ponieważ powyższe twierdzenia nie są nawet głupie, one po prostu wieją nudą i nadają się tylko do wyrzygania.

Nie za wcześnie jednak chcemy zwracać tego, czego nawet nie nadgryźliśmy?

Trudno to inaczej określić jak pospolitym bajdurzeniem, dlatego też nie obiecuję kokosów i cymesików, mniam, mniam, to nie będzie restauracja, ani tym bardziej bar mleczny. Nie znoszę biedalansu- im bardziej upaprana ceratka, niemiła bufetowa, tym większe okrzyki niekłamanej radości: "Ach, ci biedacy, to są naprawdę wolni". Ble.


(...)


Jeśli nie wierzysz, czytaj książki katolickie, jeśli uważasz, że świat jest raczej nudny i denny, nie wahaj się posłuchać soulu z domieszką dance- dużo miłości i siatkówki plażowej.

Trzeba iść spać, bo jeszcze coś strasznego się zaraz stanie, a Ty będziesz musiała to oglądać, a potem pamiętać i wspominać. Nie warto. Dlatego też wszystkie dni kasuje, nie widzę sensu w gromadzeniu informacji, życiowego doświadczenia, bo to i tak dzieje się poza mną, dlatego też experience to ja mam, ale nie wiem, kto je napisał i kiedy.







wtorek, 30 grudnia 2008, mamrotanie
Komentarze
2008/12/30 11:54:33
regularny dreszcze przebiegl mi po plecach. ja swoj pamietniczek internetowy wskrzesze, jak sie tu z krolowa Wiktoria uporam- studia wymagaja ode mnie esejow pisanie (czyt. czegos na ksztal rozprawki, ale bardziej na francuska modle. rzyg rzyg)
-
2009/01/02 23:03:23
Nie wieje nudą? Nie chcesz sadzić rozdkiewki jak to czytasz? Myć kalafiora?
Nie. Chcę tylko żebyś mnie pomiziała po kości strzałkowej, a o nudę się nie martw, szybko się tobą znudzi.
-
2009/01/02 23:14:48
Chodzę po kości strzałkowej jak po trampolinie, a ta myśli, że od mojego ciężaru nie zginie.